2017-02-07
Dieta przedślubna: czy warto się męczyć?

Większość przyszłych panien młodych decyduje się na specjalną dietę przed ślubem. Bo co jak co, ale przynajmniej odstające boczki i obwisłe ramiona nie powinny spędzać snu z powiek przed wielkim dniem.

Biorąc pod uwagę, że tego dnia wzrok wszystkich będzie skupiony na Tobie, chcesz wyglądać olśniewająco. Oczywiście grunt to czuć się dobrze we własnej skórze, inni niech myślą, co chcą. Jeśli tak właśnie jest, ślubna dieta nie dołączy pewnie do listy spraw, z którymi trzeba zdążyć do wesela. Jeżeli jednak już od dłuższego czasu planujesz zrzucić kilka zbędnych kilogramów, nadchodzący ślub może okazać się znakomitą motywacją do osiągnięcia upragnionej wagi. Ale pod pewnymi warunkami.

 

Odchudzanie za pięć dwunasta

Na ostatnią chwilę można co najwyżej kupić zapasowe rajstopy lub poprawić odklejającą się sztuczną rzęsę. Natomiast przygotowania całej reszty idą pełną parą już na długo przed dniem ślubu. Od dawna w szafie wisi wymarzona suknia, zaliczyłaś też próbną fryzurę i próbny makijaż, domknęłaś listę gości, wybrałaś dekoracje, a fotografa zarezerwowałaś z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Skoro w przebiegu ślubu i wesela nic nie może być dziełem przypadku, niech i dieta pozostanie przemyślana. Odchudzanie się na tydzień przed wielkim dniem nie zwiastuje niczego dobrego. Żadna racjonalna kuracja dietetyczna nie daje widocznych efektów w tak krótkim czasie. Dlatego zdesperowane przyszłe panny młode chwytają się drastycznych rozwiązań w postaci głodówek, błyskawicznych diet oczyszczających lub popularnych diet-cud, które obiecują spadek wagi o kilkanaście kilogramów w dwa tygodnie. Tymczasem zdrowe odchudzanie to strata raptem około kilograma tygodniowo. Jeśli mamy do zrzucenia chociażby tylko magiczne „5 kilo”, warto zabrać się za nie odpowiednio wcześnie, czyli co najmniej 1,5 miesiąca przed datą ślubu. Dlaczego jeszcze dieta na ostatnią chwilę nie ma najmniejszego sensu?

Na przykład z tego względu, że ryzykujesz złe samopoczucie podczas własnego ślubu. Restrykcyjne diety i głodówki powodują niedobór składników mineralnych, osłabiają organizm oraz spowalniają metabolizm. Może i schudniesz, ale za to rozregulujesz swoją przemianę materii i zaszkodzisz układowi pokarmowemu. Wyobraź sobie tylko, jak może zareagować Twój żołądek, kiedy po tygodniowym maratonie z zupą kapuścianą skosztujesz weselnego tortu lub wypijesz kieliszek wina… Stres i obcisły gorset też zrobią przecież swoje. Z takiego splotu niekorzystnych czynników zawsze może wyjść coś niedobrego, nawet jeśli jesteś przekonana, że czuwa nad Tobą opatrzność.

Pamiętaj, że mało urozmaicona i uboga dieta nie wpływa najkorzystniej na wygląd. Jeśli katujesz się tygodniami, w pewnym momencie zaczną wypadać Ci włosy, a cera zszarzeje, co z pewnością nie jest Twoim celem.

Wcale nie lepiej będzie po ślubie, po którym nadal musisz liczyć kalorie, chyba że nie przeraża Cię efekt jo-jo, a szczupła sylwetka miała być tylko na okoliczność ślubu. Prawdopodobnie jednak będziesz chciała ją zachować, co nie wcale nie jest łatwe, szczególnie w perspektywie zbliżającej się podróży poślubnej.

 

Im wcześniej, tym lepiej

Upływ czasu gra więc na Twoją niekorzyść. Chcesz schudnąć przed ślubem i móc kupić sukienkę o rozmiar mniejszą? Odpowiednio wcześnie rozpocznij racjonalną kurację odchudzającą, dzięki której nie tylko zrzucisz zbędne kilogramy, ale i poczujesz się lepiej. Taka dieta wymaga wprowadzenia nawyku regularnych posiłków oraz ograniczenia węglowodanów prostych. Jeśli wesprzesz ją systematycznymi treningami, schudniesz bezpiecznie i zdrowo, nie narażając się na niedobór składników odżywczych, problemy gastryczne czy szybki powrót do dawnej wagi po zakończeniu kuracji. Do przedślubnej diety warto włączyć warzywa i owoce oraz duże ilości wody, by oczyścić cerę i ujędrnić skórę. Na te kilka lub kilkanaście tygodni nie przesadzaj z alkoholem (urodzie i zdrowiu służy tylko w małych dawkach), powściągnij apetyt na słodycze i przekąski różnego rodzaju, a produkty z białej mąki zastąp razowymi. Jeśli masz problem z samodzielnym ustaleniem właściwego jadłospisu, wybierz się do dietetyka. A później nie zapomnij zaprosić go na ślub!