2017-02-07
Nazwisko po ślubie: zostać przy swoim czy przyjąć mężowskie?

Kiedyś nie było się nad czym zastanawiać. Panna młoda musiała, zgodnie z tradycją, przyjąć po ślubie nazwisko męża. Dziś sprawa ma się zgoła inaczej. Kobieta może zostać przy swoim nazwisku, jeśli tylko chce i ma… rozsądnego narzeczonego.

Jakie są możliwości?

W ostatnich latach obyczaje uległy rozluźnieniu i od kobiet rzadziej oczekuje się, że przejmą nazwisko po swoim mężu. Jest wręcz odwrotnie – czasem to panowie pozbywają się w połowie swojej tożsamości i przyjmują nazwisko małżonki. Dostępne są też inne alternatywy formalnego ukonstytuowania swojego nowego Ja po wstąpieniu w związek małżeński. Najbardziej kompromisowym rozwiązaniem wydaje się wybór nazwiska dwuczłonowego. Jeśli któreś z małżonków dysponuje już takowym, można się też pokusić o dowolne kombinacje, choć należy pamiętać, że nasze imię mogą uzupełniać maksymalnie dwa człony. Kto zresztą chciałby bardziej komplikować brzmienie swoich podstawowych danych osobowych? Wszak trzeba zdać się na praktyczność. Kiedy uda nam się ustalić pełny kształt naszych odświeżonych personaliów, musimy jeszcze przypieczętować je w Urzędzie Stanu Cywilnego. Później pozostaje nam oczekiwać na nowy dowód osobisty i wyrobić ponownie inne ważne dokumenty, na przykład paszport, prawo jazdy czy dowód rejestracyjny samochodu. Całkiem sporo formalności czeka nas więc w związku z uzyskaniem nowego stanu cywilnego i wynikającej stąd zmiany nazwiska… A może by tak nie dokładać sobie kolejnych kosztów i papierkowej roboty?

 

Nowy rozdział, nowe dane osobowe?

Świeżo upieczone małżonki mają różne podejście do zmiany nazwiska po ślubie. Dla większości z nich jest oczywiste, że po tej magicznej ceremonii pozbędą się nazwiska rodowego na rzecz mężowskiego. Niezależnie od tego, jak będzie ono współbrzmiało z ich imieniem. Małżeństwo zapoczątkowuje przecież w życiu nowy rozdział, a zmiana personaliów nie tylko formalnie, ale i symbolicznie podkreśla wejście na nową drogę życia. Widać w tym przywiązanie młodych do tradycji oraz przekonanie o bezdyskusyjności tego posunięcia.

Bywają jednak pary, u których dochodzi na tym polu do zgrzytów. Narzeczony nie wyobraża sobie, aby przyszła żona nie nosiła jego personaliów, za to przyszła żona wbrew jego oczekiwaniom (a często też na przekór opinii teściów) najchętniej po wsze czasy zostałaby przy swoich. Czy to z jej strony wyraz zuchwałości? A może po prostu przemawia przez nią wyczucie estetyki i praktyczne podejście do życia?

Coraz więcej kobiet nad formalne dowody miłości i podporządkowanie się wymogom tradycji przedkłada rozsądek oraz własne poczucie tożsamości. Niemałe znaczenie mają też kwestie estetyczne i praktyczne. Jeśli lubimy swoje rodowe nazwisko i za nic nie chcemy go zmieniać ani nawet uzupełniać o nowy człon, to nie ma nad czym dyskutować i pozostali powinni to zrozumieć. Poza tym pozostanie przy dotychczasowym nazwisku to dla wielu kobiet zwyczajne ułatwienie. Sukces zawodowy sprawił, że to pod nim stały się rozpoznawalne, a być może firmują nim swoje osiągnięcia i autorskie pomysły. Dlaczego miałyby to komplikować? Nierzadko zdarza się też, że nazwisko męża w połączeniu z imieniem żony brzmi nieciekawie, a tymczasem rodowe pasuje do niego jak ulał. Oczywiście może być i odwrotnie. To nazwisko narzeczonego wspaniale wieńczy imię narzeczonej, podczas gdy jej dotychczasowe wypada przy nim kiepsko. A może żona planuje partnerować mężowi w biznesie i być jego prawą ręką we wspólnie prowadzonej działalności gospodarczej? Wtedy znowu względy praktyczne i wizerunkowe mogą decydować o przejęciu jego nazwiska.

Niezależnie od tego, jakiego dokonamy wyboru, zdecydowanie lepiej byłoby, aby w pierwszej kolejności kierować się argumentami innej natury niż umiłowanie zakurzonych już nieco konwenansów.