2018-02-02
Słowiańskie zarękowiny – czy jesteśmy gotowi na pogański ślub?

Gdy ślub cywilny wydaje nam się mało romantyczny, a do kościelnego wcale nie jesteśmy przekonani, warto pomyśleć o ceremonii rodem z podań ludowych. Pogańskie zarękowiny to jedna z najpiękniejszych form zaślubin, jakie możemy sobie wyobrazić.

 

Śluby urzędowe wydają się nudne i formalne, za to ślub kościelny nie zawsze leży w duchowych potrzebach nowożeńców. Na szczęście jest jeszcze jedna alternatywna forma wstąpienia w związek małżeński – pogańskie zarękowiny, zwane też swadźbą. W Polsce są one dość rzadkie, jednak możliwe, że z czasem coraz chętniej będziemy się na nich wzorować. Poniekąd zresztą robimy to od wieków. Chrześcijańskie obrzędy ślubne i formuły wypowiadane przy ołtarzu to przecież nic innego, jak rytuały przejęte z pogaństwa i przekształcone na kościelną modłę.

 

Jak wygląda słowiański ślub?

Pogańskie zarękowiny odbywają się na świeżym powietrzu, w otoczeniu dzikiej natury – zwykle nieopodal lasu, na łące, na której możemy rozpalić ognisko. To ono bowiem pełni tu funkcję ołtarza. Przy ognisku ceremonię prowadzi słowiański kapłan, czyli żerca. Obwiązuje on dłonie młodych kawałkiem chusty lub wstążką, poi ich miodem oraz wysłuchuje składanej przez nich przysięgi miłości i wierności. Młodzi trzykrotnie obchodzą dookoła święty ogień, odwiązują wstęgę, a następnie wymieniają się wieńcami i obrączkami. Po wszystkim następuje swadźba, czyli wesele do białego rana, którego nieodzownym elementem są dobrze znane nam oczepiny.

Oczywiście słowiański ślub musimy potraktować czysto symbolicznie, chyba że znajdzie się urzędnik, który zechce towarzyszyć zarękowinom lub je współprowadzić. Inaczej ślub cywilny musi odbyć się osobno.

 

Stare dzieje i współczesność

Na naszym ślubie nie wszystkie elementy muszą ściśle odpowiadać słowiańskiej tradycji. Jeśli nie chcemy, nie musimy rwać nad ogniskiem kołacza, wznosić toastu do bogów czy zakładać wianków, choć niewątpliwie są to piękne rytuały. Tradycję pogańską można umiejętnie przełożyć na współczesne realia. Warto to zrobić zwłaszcza w kwestii wyboru miejsca na zabawę weselną. Idealnie nada się do tego rustykalna willa czy odnowiona stodoła położona w bliskości lasu, z dala od wielkomiejskiego zgiełku.

Pamiętajmy też, że starosłowiańskie śluby, podobnie jak te dzisiejsze, poprzedzone były wieczorem kawalerskim oraz panieńskim. Ten ostatni nazywano rozplecinami.